Top News

Krzysztof Iwaneczko dla imperioZ.pl: "Czuję się ogromnie skrępowany mówiąc o popularności, czy rozpoznawalności. Dziś nie jest na to czas. Jestem na początku swojej drogi artystycznej, nie posiadam…" Przeczytajcie pełny wywiad z najlepszym uczestnikiem tej edycji THE VOICE OF POLAND!

Witajcie! W to piękne niedzielne popołudnie, chcielibyśmy się z Wami podzielić naszą rozmową z niesamowitym wokalistą, którym jest Krzysztof Iwaneczko – uczestnik obecnej edycji programu „The Voice Of Poland”. Od razu zaznaczamy, że wywiad został przeprowadzony po pierwszym występie Krzysztofa – czyli po castingu. Teraz, wiemy już, że wokalistka pojawi się w odcinkach na żywo – tak więc pora na publikacje! 🙂

Zanim zapoznacie się z wywiadem, koniecznie zapoznajcie się ze specjalną wiadomością od Krzyśka:

Stałeś się szybko rozpoznawalny po występie w „The Voice Of Poland”. Spodziewałeś się tak dobrego przyjęcia?

Bardzo mi miło, serdecznie dziękuję za zainteresowanie moją osobą. Czuję się ogromnie skrępowany mówiąc o popularności, czy rozpoznawalności. Dziś nie jest na to czas. Jestem na początku swojej drogi artystycznej, nie posiadam ani jednej autorskiej, wydanej płyty, ani jednego teledysku. W moim odczuciu artystę powinno się oceniać dopiero po jego twórczych osiągnięciach. Póki co, sam podejmuje się roli odtwórcy w programie The Voice of Poland. Świadomość ta sprawia, iż moje życie ukierunkowane jest w tej chwili na ciężką pracę nad swoim autorskim materiałem muzycznym, aby zagościć w świadomości odbiorcy z takim przekazem, jaki chcę osiągnąć. Póki co, przede mną bardzo wiele pracy, więc staram się ją rzetelnie wykonywać, nie myśląc o profitach, czy rozpoznawalności.

Bierzesz udział w programie to znaczy, że twoje plany związane z muzyką są poważne i liczysz, że kiedyś zawładniesz sceną muzyczną?

Oczywiście, plany są w mojej głowie bardzo poważne i dość szczegółowe. Uważam, że każdy człowiek powinien mieć w życiu cel, do ktorego dąży. Sam staram się realizować ten plan małymi kroczkami. Jeszcze jako siedmioletnie dziecko podjąłem się nauki w szkole muzycznej w klasie fortepianu, więc mogę nieśmiało stwierdzić, iż od najmłodszych lat uparcie realizuję swój plan. Oczywiście początkowo była to wyłącznie zabawa, później przyszedł okres małego buntu, by w konsekwencji zrozumieć, że moją jedyną drogą, alternatywą – jest właśnie muzyka. Dlatego oprócz wzruszeń, natchnień i uniesień, które muzyka daje ludziom, staram się rownież cieżko pracować, aby stale rozwijać swoje umiejętności. W tym celu ukończyłem Szkołę Muzyczną II stopnia w klasie fortepianu. Dziś zaś, studiuję na Akademii Muzycznej wokalistykę jazzową. Co do „zawładnięcia sceną muzyczną” – uważam, że jestem tylko człowiekiem, więc o władaniu nie ma mowy (śmiech). Tak zupełnie poważnie – zależy mi na uczciwym podejściu do tego, co robię. Chcę wydawać ciekawe płyty, kreować nowatorskie brzmienia i docierać do serc słuchaczy. To jest dla mnie kwintesencja sztuki. Zupełnie nie zależy mi na tym, aby kimkolwiek, bądź czymkolwiek władać, choćby przez nutkę pokory i świadomość, że gdzieś na świecie, czasami bliżej, niż nam się wydaje istnieją tysiące wspanialszych muzyków ode mnie.

Co by było gdyby nie muzyka? Skąd w ogóle takie zainteresowanie nią? Czy to rodzinne?

Gdyby nie muzyka, światem zawładnęłaby głucha cisza (śmiech). Paul Claudel stwierdził niegdyś, iż od muzyki piękniejsza jest tylko cisza i…. z wielkimi się nie dyskutuje (śmiech). W moim życiu muzyka jest jednak swoistym hegemonem. Nawet w chwilach kiedy fizycznie jej nie słychać, ona żyje we mnie. To fascynujące, choć niekiedy bywa uciążliwe, szczególnie w chwilach wymagających pełnej koncentracji. Być moze stąd wywodzi się moje roztargnienie? Nie jestem sobie w stanie wyobrazić życia bez muzyki, bez odbierania jej oraz tworzenia. Wybór zawodu był więc klarowny i prosty. Jestem wdzięczny Bogu i rodzicom za to, że mogę to wszystko realizować, bo mam świadomość, ze nie każdy ma takie szczęście. Oczywiście rozwijam w sobie rownież inne pasje, ale wyłącznie jako prywatna „odskocznia” od codzienności. Uwielbiam czytać książki, czy grać w gry na konsoli, czy podziwiać mecze piłkarskie. Nie są to jednak czynności, którymi mógłbym zająć się zawodowo.

Planujesz powoli rozwijać swoją karierę czy od razu lecieć jak burza nie patrząc na przeszkody?

W tym przypadku poniekąd to polski rynek muzyczny ustala reguły gry. Staram się obserwować biografie wielkich twórców i stamtąd bardzo często wynika pewna zależność, którą ktoś określił kiedyś przysłowiem „co nagle to po diable”. Dostrzegam, że ikony muzyki obierały drogę żmudnej pracy, która kosztowała niekiedy wiele wyrzeczeń, uporu i prawdy, która była zawarta w sztuce. Te czynniki pozwalały zachować tym artystom niepowtarzalny styl przez długie lata, oni sami stali się ponadczasowi. Nie jest tajemnicą, że co jakiś czas pojawiają się artyści wykreowani, czerpiący garściami z krótkiej chwili popularności, pózniej jednak znikają z estrady i świadomości odbiorców. To jest kwestia pewnego wyboru, którego w żadnym wypadku nie oceniam. Sam jednak wolę zaopatrzyć się w pokłady cierpliwości, pokory i zdrowia i stale pracować na to, by któregoś dnia stać się Dobrym muzykiem z własnym dorobkiem.

Rodzina, znajomi, przyjaciele- mocno cię wspierają? Czy to głównie dzięki nim masz siłę do działania?

Oczywiście. Wielokrotnie podkreślam, że dla mnie o szczęściu i wartości człowieka stanowi rodzina. Jestem jeszcze zbyt młody, by wypowiadać się o sztuce jej zakładania ale jest to moje wielkie marzenie, aby stworzyć zgodną i kochająca się rodzinę, taką w jakiej miałem przyjemność dorastać dzięki moim rodzicom. Rodzina to dla mnie prawdziwe życie, codzienność, trud…. A jeśli chcę, by moja muzyka była nasiąknięta szczerością i prawdą, to rodzina stanowi rownież inspirację. Wiem, że częste wyjazdy związane z działalnością artystyczną utrudniają dbanie o bliskie relacje międzyludzkie. Być moze dlatego nie mam wielu przyjaciół. Mogę poszczycić się jednak wspaniałą dziewczyną, która rownież wspiera moje działania oraz kilkoma przyjaciółmi, którzy istotnie są zawsze, bez względu na wszystko. To prawdziwa siła 🙂

Nie boisz się co będzie dalej? Kariera, w której nieustanny stres to podstawa. Nie masz czasem myśli, że coś nie wyjdzie?

Nie odczuwam strachu, choć postawiłem życie na jedną kartę. Ja troszeczkę inaczej pojmuję to wszystko. Podstawą jest nieustanna praca i zaangażowanie. Kiedy skupiam się na rozwoju, nie myślę o tym, co może się nie udać. Swoje siły skupiam na codziennym poznawaniu, co muszę zrobić, co poprawić, by się powiodło.

Na pewno oprócz śpiewu masz jakieś inne ciekawe zajęcia na boku. Podzielisz się nimi z nami?

Oprócz śpiewania gram na fortepianie, piszę teksty oraz komponuję do nich muzykę. Bardzo chciałbym rozwijać się na każdej płaszczyźnie muzyki. Studia na Akademii Muzycznej również stanowią ważna szczęść mojego życia.

Z natury jesteś taki bardziej zamknięty czy energiczny i pełen życia?

Nie mam pojęcia (śmiech). Proszę zadać to pytanie moim bliskim.

Dziękujemy za rozmowę i cóż, pozostaje nam już tylko życzyć POWODZENIA! 🙂

Krzysztof Iwaneczko

Krzysztof Iwaneczko – ur. 14.06.1995 r. w Przemyślu. Od najmłodszych lat otaczali mnie ludzie, których wspólnym mianownikiem jest pasja do muzyki, w najszerszym znaczeniu tego zdania. Tato – z wykształcenia historyk, niewątpliwie po swoim ojcu odziedziczył miłość do perkusji, która jest fundamentem muzyki „beatowej”. „The Beatles” to muzyczna „mekka” taty. Z drugiej zaś strony wpływy mamy, skrzypaczki, która upodobała sobie nieco bardziej klasyczne nurty oraz szeroko rozumiany pop w najlepszym wydaniu Stinga, czy Garou.

Ta mieszanka zaszczepiła we mnie młodzieńczą ciekawość do odkrywania świata dźwięków i rytmów… Niesiony tą ciekawością w wieku niespełna siedmiu lat podjąłem naukę w szkole muzycznej w Przemyślu, gdzie rozwijałem umiejętność gry na fortepianie. Wbrew założeniom przestarzałego programu nauczania dla szkół muzycznych, otwarty pedagog Paweł Walciszewski prócz istotnych wartości muzyki klasycznej poszerzał moje horyzonty o szeroko rozumianą muzykę rozrywkową.

Pierwsze młodzieńcze próby twórcze, systematyczne ćwiczenia i nauka przedmiotów ogólnokształcących doprowadziły mnie do kontynuowania nauki w szkole muzycznej II stopnia. Niezwykłe zauroczenie muzyką rozrywkową inspirowało mnie do podejmowania różnego rodzaju pierwszych autorskich projektów muzycznych. Po drodze współtworzyłem różne formacje muzyczne, poznając wspaniałych ludzi i interesujących muzyków, miałem okazję występować na różnych scenach i w studiu radiowym.

Najciekawszym, ale nie zrealizowanym do końca projektem był projekt „Pod przykrywką”. Niejednokrotnie owocem tego działania były sukcesy, takie jak Grand Prix XVI Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki „Wygraj Sukces” 2011 czy „School&Jazz” 2012 oraz częste koncerty, miedzy innymi u boku zespołu „Poluzjanci” Z nie mniejszym sentymentem wspominam wydanie niewielkim sumptem płyty EP z pięcioma autorskimi kompozycjami „Akustycznie” – z towarzyszeniem fortepianu. Szkoła nie zawsze przychylnie spoglądała na moje działania, co mogło grozić przedwczesnym zakończeniem edukacji muzycznej. Jednak udało mi się spotkać pewną grupę pedagogów wybitnych. Można powiedzieć, że jestem szczęściarzem. Pierwszym, niezastąpionym w tym czasie opiekunem artystycznym, który wspierał moje działania w zakresie muzyki rozrywkowej był Pan Wiesław Semków. Techniką mojej gry na fortepianie zajęła się Pani Jadwiga Pawłucka. Jeszcze mając kilkanaście lat powiedziałem poważnie mojemu tacie, że swoje życie pragnę związać ze sceną, na co on spojrzał uśmiechając się z politowaniem. Marzenia przeszły w fazę dążenia – studia w zakresie wokalistyki jazzowej. Ostatni rok przyniósł ogromne doświadczenia sceniczne z muzyką filmową Bartosza Chajdeckiego – koncerty solistyczne pt. „Czas Honoru” z towarzyszeniem wielkiej orkiestry symfonicznej i chóru.

Obecnie jestem studentem II roku na Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy w klasie Pani dr Joanny Żółkoś – Zagdańskiej, która stała się moim mentorem i przewodnikiem w drodze mojej największej, życiowej pasji. Jako swój największy sukces uważam stale rosnący autorski materiał, który oczekuje na wydanie. Zaś największym marzeniem jest bycie wszechstronnym muzykiem, profesjonalistą, który wie, jak wydobyć piękno dźwięków, wzruszać, intrygować i dawać satysfakcję.

Czy marzę? Oczywiście!

O czym? Tworzyć, wydawać, ale też móc przekazywać nabytą wiedzę innym. Moją wielką, niespełnioną pasją są skoki narciarskie. Niewątpliwie podziwianie i analizowanie życia i profesjonalizmu tych sportowców odciska stale piętno na moim podejściu do sztuki. Bardzo lubię czytać książki, ostatnimi czasy przede wszystkim biograficzne, które podświadomie kreują wartości oraz w moim mniemaniu ostrzegają przed błędami, które może popełnić artysta. Kolejne hobby, które daje mi chwile relaksu i odrywa od rzeczywistości to gry komputerowe.

Zaś plan na przyszłość? Poważny i banalny: uczciwe życie w szczęśliwej, zgodnej rodzinie, którą będę mógł utrzymać wykonując swój zawód, jednocześnie wypełniając życiową pasję.

Kliknij i skomentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

To Top