Poznajcie zespół „Carol Markovsky”!

➡ CAROL MARKOVSKY ⬅

Carol Markovsky to zespół rockowy założony w 2014 roku w Makowie Mazowieckim. Ich muzyka inspirowana jest głównie klasycznym rockiem lat 60 i 70 z wielkim ukłonem w stronę polskiego fenomenalnego bigbitu. Symbiotyczne brzmienie bluesowo-rockowej gitary i energicznych klawiszy a także zapamiętywalne, przebojowe teksty i melodie – to cechy rozpoznawcze grupy. Carol Markovsky był wielokrotnie doceniany za swoją sceniczną energię i autentyczność (m. in. Rockowanie Łódź 2019). 

W 2016 roku Carol Markovsky dokonał nagrań 3 piosenek podczas Live Session w Warszawie (Kartonowa Głowa, Człowieku, Dzieciak).

Więcej znajdziecie na: Carol Markovsky YT

We wrześniu 2019 roku zespół wydał swoją debiutancką EP-kę Prąd & Jazz.

Źr. Carol Markovsky

Kto tworzy zespół? Oto oni! 

Szymon Fabisiak – wokal

 

Maciej Komorowski – gitara

 

Mikołaj Kacprzykowski – bas

 

Szymon Żmijewski – klawisze

 

Piotr Wierzgała – perkusja


Na swoim koncie mają już wiele osiągnięć:

  • Występ na antenie Programu Pierwszego Polskiego Radia
  • BOA FESTIVAL 2019, Warszawa – II miejsce
  • ROCKOWANIE 2019, Łódź – III miejsce
  • PROROCK 2018, Olsztynek – II miejsce
  • EMERGENZA 2017, Warszawa – finał ogólnopolski
  • GAPA 2016, Warszawa – I miejsce
  • SOFA 2016, Warszawa – II miejsce
  • MAKMUZA 2016, Maków Mazowiecki – I miejsce
  • GOWOROWO NA ROCKOWO 2015 – I miejsce

A także występy supportujące takie zespoły i wykonawców jak: Marek Piekarczyk, Wilki, Szymon Wydra & Carpe Diem, Red Lips, Cuba de Zoo, Gazebo, Lady Pank. 


To nie wszystko! Mamy dla Was jeszcze bardzo ciekawą lekturę!

Jesteśmy ciekawi jak zaczęła się Wasza przygoda z muzyką? Od dziecka, a może zrodziła się w pewnym momencie?

SZYMON F: Od najmłodszych lat tata karmił mnie muzyką. To dzięki niemu po raz pierwszy usłyszałem Republikę, Lady Pank, czy Oddział Zamknięty. I tak mnie to wciągnęło, że słuchałem tego na okrągło. Na początku zapowiadało się, że zostanę perkusistą. Słuchałem bardzo dużo muzyki uderzając przy tym pałkami w co tylko się dało. Później rodzice zabrali mnie na przesłuchanie do szkoły muzycznej, na którym nie wydusiłem z siebie żadnego dźwięku. Śpiewanie przed obcą publicznością sprawiało mi spory problem, ale mimo to przyjęli mnie. Tam grałem przez 6 lat na skrzypcach, epizodycznie na fortepianie oraz śpiewałem w chórze. A potem skrzypce w kąt, do rąk gitara i rokendrol!

SZYMON Ż: Bardzo lubiłem disco polo. Poważnie. I poprosiłem mamę, żeby zapisała mnie do klasy keyboardu w ognisku muzycznym. A potem, pewnego dnia odkryłem Sex Pistols. I pomyślałem sobie: „Wow, też tak chcę” i po niedługim czasie dostałem swoją pierwszą gitarę elektryczną. Chciałem na jej rzecz rzucić klawisze, ale ostatecznie chłopaki pomogli mi się opamiętać i zostałem przy klawiszach. Nie żałuję decyzji, do gitary też często wracam, ale już akustycznej. Z czasem mój gust muzyczny złagodniał. A po ognisku muzycznym zacząłem samemu poznawać tajniki rockowego grania na organach i pianinie, słuchając i oglądając swoich idoli, np. Raya Manzarka.

 

Tworzyliście coś wcześniej zanim założyliście zespół? Jak to się stało, że Wasza piątka połączyła razem siły?

SZYMON Ż: Przed Carolem był zespół Prograf, nagraliśmy jedną piosenkę. Gdy Prograf się rozpadł, Mikołaj, Szymon i Kacper postanowili założyć nową grupę, z lepszym pomysłem na styl i wizerunek. Tak powstał Carol. Po kilku miesiącach dołączyłem ja, gdy chłopaki stwierdzili, że klawisze brzmią całkiem nieźle, gdy zagrałem coś do ich pierwszych nagrań demo. W tamtym momencie była nas czwórka i taki stan rzeczy utrzymywał się do 2016 roku, kiedy pierwszy raz usłyszeliśmy Maćka. Zakochaliśmy się i jednogłośnie chcieliśmy go u nas. Na szczęście się chętnie zgodził i teraz mamy naprawdę silny skład.

SZYMON F: Dokładnie tak. Dla mnie, Szymona i Mikołaja Prograf to pierwszy przystanek na naszej wspólnej muzycznej drodze. Pierwsze próby, koncerty, zapoznawanie się, zgrywanie ze sobą. To był przede wszystkim moment wspólnego muzycznego dorastania i nauki bycia w zespole. Warto dodać, że nasz singiel „Lubię Krzyczeć O Tobie” powstał, gdy działaliśmy właśnie jako Prograf, a potem po kilku latach stał się carolowym hitem!
Wcześniej tworzyłem głównie dla siebie. Dopiero w Carolu rozwinąłem skrzydła i poczułem, że mam coś do powiedzenia.

 

Nazywacie się „Carol Markovsky”, bardzo oryginalnie. Skąd pomysł na taką nazwę zespołu?

SZYMON Ż: Nazwa to anagram imienia i nazwiska naszego nauczyciela, pana Marka Karolskiego. Uczył nas gry na gitarze, basie, śpiewu. U niego też nagraliśmy nasz pierwszy kawałek, ba! nawet naszą ostatnią EP-kę. Czasami realizował też nam dźwięk na koncertach (o pomyśle na nazwę może opowie ktoś inny, bo ja nie wiem skąd się ten pomysł wziął).

MIKOŁAJ: Pomysł narodził się u Kacpra, naszego pierwszego perkusisty podczas jedzenia spaghetti. Obydwaj wymyślaliśmy najróżniejsze nazwy.  W pewnym momencie pomyślałem żeby „uczcić” w jakiś sposób wyżej wymienionego przez Szymona Marka Karolskiego. Jest Franz Ferdinand, jest Jethro Tull to teraz będzie Karol Markowski! Ale zaraz zaraz… Może będziemy sławni nie tylko na terenie naszej pięknej Polski ale również ogólnie światowo! Nazwa musi być po angielsku. I tak narodził się… Carol Markovsky!

Źr. Carol Markovsky

 

Czy macie kogoś, kto Was inspiruje? Być może ktoś, a może coś wpłynęło na to, co tworzycie?

SZYMON F: Trudno konkretnie powiedzieć. Jest mnóstwo artystów. To co mi się w nas podoba, to to, że słuchamy raczej tego samego, a jednak każdy czegoś innego i dzięki temu uczymy się od siebie słuchania i poznawanie muzyki. Każdy z nas od czasu do czasu zaskoczy resztę jakimś mało znanym zespołem, a potem słuchamy już tego wszyscy. Nasze gusta przeplatają się ze sobą, to dobrze wpływa na różnorodność naszych kawałków.

MACIEJ K: Zbliżyło nas do siebie zainteresowanie klasycznym rockiem lat 60 i 70. Każdy z nas spędził godziny na słuchaniu płyt Led Zeppelin, Stonesów czy The Doors. Z polskich przedstawicieli gatunku są to między innymi Lady Pank i Oddział Zamknięty. Jednak inspiracji szukamy również w jazzie, funku czy nawet współczesnym popie. Trudno zatem stwierdzić jakie dźwięki będzie można usłyszeć w naszych przyszłych dokonaniach. 

 

Myśleliście kiedyś o występie w programie typu talent show? Co o tym myślicie?

SZYMON Ż: Tak, kiedyś próbowaliśmy w Must Be The Music. Niestety nie przeszliśmy castingu. Ale gdyby pojawił się program z wysoką oglądalnością skierowany przede wszystkim do zespołów i muzyków – poszlibyśmy bez wahania. Takie było Must Be The Music.

SZYMON F: Wtedy nie byliśmy jeszcze na to gotowi, ale chcieliśmy spróbować czegoś nowego.

 

Właśnie wydaliście swoją pierwszą EP-kę pod tytułem „Prąd & Jazz”. Jak skomentujecie swój minialbum?

SZYMON F: Uważam, że jest przebojowy, trochę taki szczeniacki, nieokrzesany, w sam raz jak na debiut rockowego zespołu. Mam nadzieję, że zostanie dobrze przyjęty i każdy poczuje ten elektryczny smak, jakieś zwarcie w duszy, które sprawi, że wszystkim włosy staną dęba, że przez ciało przejdzie dreszcz.

SZYMON Ż: Jest zajebisty. A my jesteśmy dumni. Napracowaliśmy się przy tym jak cholera. To była przy okazji też bardzo intensywna nauka. Nie tylko odnośnie nagrywania, ale i całej strony wizualnej i technicznej albumu. Teraz wydanie kolejnego albumu zajmie nam znacznie mniej czasu.

Oficjalny singiel albumu Prąd & Jazz ⬅ klik!

 

Jakieś plany na najbliższe miesiące? Nowe piosenki, teledyski? Czy może stawiacie na koncertowanie?

SZYMON Ż: Nowe piosenki się tworzą i dobra wiadomość jest taka, że ostatnio nastąpił duży przypływ energii twórczej. Ale nic więcej o tym nie powiemy, czekajcie na kolejny album. Kolejny teledysk to w tej chwili otwarty temat, ale myślimy o tym. Co do koncertowania, oczywiście – w grudniu wybieramy się w małą trasę koncertową z naszymi przyjaciółmi z My Own Wasteland. Odwiedzimy Olsztyn, Gdańsk i Warszawę. Oprócz tego chcemy zagrać koncerty promujące w naszych rodzinnych stronach, to jest w Makowie i Pułtusku. W planach mamy też rozwinięcie merchu. Przychodźcie i zobaczcie co przygotowaliśmy!

Źr. Carol Markovsky

Wasze największe marzenie związane z muzyczną karierą?

SZYMON F: Radiowa Trójka marzy nam się od samego początku. Do tej pory zagraliśmy w Jedynce, trzeba pójść dalej. Poza tym chcielibyśmy przede wszystkim trafiać do serc naszych fanów. Nie ma nic przyjemniejszego niż to jak słuchacze dzielą się z nami swoimi emocjami, jakie wywołują w nich nasze utwory. I niech to trwa, niech się dalej spełnia, a my będziemy szczęśliwi i oby dalej twórczy.

SZYMON Ż: Kontrakt z wytwórnią, Radiowa Trójka, to nasze wspólne marzenia. Poruszyć kogoś swoją twórczością. Do łez, do ekstazy, do wściekłości — to moje małe osobiste marzenie.

 

Może macie jakąś myśl/motto, które Wam towarzyszy i podzielicie się tym z nami na koniec?

SZYMON F: Cytując ideał wzorca: „XDD”

SZYMON Ż: Jazz lubi alkohol. A my lubimy jazz.

 

I tym optymistycznym akcentem kończymy. Dziękujemy chłopakom za poświęcony czas, a wszystkich bardzo zachęcamy do posłuchania najnowszego minialbumu pod tytułem Prąd & Jazz

Carol Markovsky, z niecierpliwością czekamy na nowości. Powodzenia! 🙂

 


EP-kę znajdziecie już na YouTubie! 

Więcej znajdziecie na: Carol Markovsky YT

EP-ka do nabycia również w wersji fizycznej. 


⬇ Bądźcie na bieżąco z zespołem. Chłopaków znajdziecie tutaj: ⬇

 

Facebook: www.facebook.com/carolmarkovsky

Instagram:  www.instagram.com/carolmarkovsky

YouTube: https://www.youtube.com/channel/UCExnYSNDdR4_SbEvrnghMtQ

Spotify: https://open.spotify.com/artist/

Strona zespołu: www.carolmarkovsky.pl

 

Źr. Carol Markovsky

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.