Suwal – jeden z najciekawszych młodych producentów w naszym kraju. Reprezentant kolektywu Flirtini na swoim koncie produkcje dla takich artystów jak Rosalie., Michał Sobierajski czy Kroki. Jeszcze w wakacje, dokładnie 30 sierpnia, nakładem Asfalt Records i Flirtini Records, światło dzienne ujrzy jego debiutanckie wydawnictwo, EP’ka zatytułowana „Forma”.

Nowy materiał od Piotrka Suwalskiego zawiera trzy premierowe utwory i jeden remix. Całość jest rozpięta stylistycznie pomiędzy taneczną elektroniką, a lekko melancholijnym R&B, zanurzonym w promieniach wyjątkowo słonecznego lata. Styl Suwala i jego podejście do produkcji mogą przywodzić na myśl takich artystów jak ZHU, Mura Masa czy Disclosure. Gościnnie na EP-ce usłyszymy Rosalie., Agatę i Koskę. Dodatek stanowi remix utworu „Morfina”, który w pierwotnej wersji pojawił się na płycie „Przed snem” Michała Sobierajskiego (nagrany jeszcze raz na potrzeby „Forma” EP).

————
W ostatnim czasie udało nam się zadać kilka pytań Suwalowi. Przeczytajcie nasz wywiad z producentem już teraz!

 

1. Jak wyglądały początki Twojej pracy?
Początki moich działań muzycznych mają swoje korzenie w produkcjach hiphopowych i triphopowych, które nie opuszczały dysku komputera wmontowanego w szafę w rodzinnym domu w Katowicach. Uczyłem się wtedy gry na pianinie i poznawałem podstawy harmonii. Pod koniec liceum coraz bardziej moje muzyczne zainteresowania uciekały w stronę muzyki elektronicznej. Na studiach założyliśmy duet Heisenberg’s Montage i zaczęliśmy wypuszczać pierwsze produkcje przez polskie i pomniejsze zagraniczne labele. Momentem przełomowym było wydanie numeru na drugiej kompilacji Flirtini. Utwór po utworze i dochodzimy do dnia dzisiejszego, czyli wypuszczenia mojej EP-ki.
2. Jak wiadomo bycie producentem w tych czasach nie jest łatwe. Często dźwięki są powtarzalne. Jakie chciałbyś zaprezentować nowe doświadczenia muzyczne prezentując swoją EP? Jak byś opisał swoją twórczość?
Jest to bardzo prosta, słoneczna muzyka z solidną dawką bassu i elementami soulu oraz r’n’b. Na każdym z numerów można usłyszeć wokalistę śpiewającego po polsku – to spójność, którą mimo trudności, udało się zachować. Cała EP-ka zrobiona została z myślą o klubach, ale tak by słuchanie jej było nie mniej przyjemne w zaciszu domowym, w pracy, w drodze, na rowerze, gdziekolwiek.
3. Dlaczego postanowiłeś zatytułować swoją EP ,,Forma” i jakich muzycznych doznań możemy się na niej spodziewać?
Nie jestem świetny w wymyślaniu nazw, ale tym razem poszło mi chyba całkiem nieźle. Propozycja, by okładką zajęła się Barrakuz, pojawiła się ze strony chłopaków z Flirtini. Słowa „forma” i „kształt” były jednymi z pierwszych słów, które przyszły mi do głowy oglądając jej prace. Forma ze względu na prostotę i łatwość wypowiadania wygrała. Później w miarę rozmów z różnymi osobami na temat mojego wydawnictwa, wyklarowało się, że jest to zbiór patchworków (dzięki, Ras!) – kawałków, które zbierałem przez dość długi, jak na cztery numery, czas. Co chwilę coś w nich zmieniałem, dodawałem, odejmowałem, ale udało mi się zachować wspólny słoneczny pierwiastek elektronicznej muzyki bitowej. 
4. Na twoim debiutanckim wydawnictwie pojawił się utwór ,,Sygnał’’ we współpracy z Rosalie. Skąd pomysł aby do twojej twórczości przyłączyć innych artystów?
Myślę, że jest to dość popularne zjawisko przy wydawnictwach producenckich. Współpracuje się wtedy, zgodnie ze swoim przyzwyczajeniem, z dużą ilością osób. U mnie jest dokładnie tak samo, w każdym numerze możemy usłyszeć innego artystę. Wybory Rosalie. i Michała Sobierajskiego były naturalnym następstwem wcześniejszych udanych kooperacji. Współpracę z Agatą zaproponował mi kolega z dawnego zespołu Heisenbergs, Maks Piechota. Chwała mu za to. Agata jako pierwsza poradziła sobie z bitem, który można usłyszeć w numerze „Metrum”. Nasze wspólne działania na pewno nie skończą się na tym jednym kawałku. Obecność Koski na tym wydawnictwie jest dosyć ciekawą sytuacją, ponieważ poznaliśmy się wcześniej. Jest dziewczyną mojego byłego współokatora. Szukając wokalistki pod jeden z bitów, usłyszałem jak śpiewa na jej instastory. Kilka tygodni później finalizowaliśmy nagrania do „Pyłu”.
5. Skąd czerpiesz swoje inspiracje? Są to raczej artyści, którzy są już zakorzenieni z muzyką elektroniczną czy też młodsi koledzy, którzy w jakiś sposób chcą wprowadzić muzyczną świeżość?
Zawsze mam problem z określeniem swoich inspiracji, ponieważ ostatnio dość często zmieniam stylistykę muzyki w swoim odtwarzaczu. Ciężko jest mi się zatrzymać przy czymś na dłużej. Produkcyjnie jednak często zasłuchuję się w dokonania świeżych producentów muzyki elektronicznej, nie tylko bitowej. Nowe rzeczy inspirują, a także budzą u mnie sportową złość. Słysząc dobrze wyprodukowany numer od razu mam ochotę odpowiedzieć na rzucone mi wyzwanie. Muzycznie staram się zawsze dodawać do tego elementy soulu i r’n’b.
6. Co jest najtrudniejszego w tworzeniu muzyki elektronicznej?
Łatwo jest wpaść w pułapkę robienia bardzo bezpłciowej muzyki, w której słychać świetną technikę, ale nie słychać charakteru artysty tylko po to by wpisać się w jakiś trend. Trendy mają to do siebie, że przychodzą i odchodzą, a to charakterystyczne elementy sprawiają, że zostaje się zapamiętanym i numery są bardziej czasoodporne. Mam nadzieję, że udaje mi się w takową pułkę nie wpadać.
7. Czy masz jakąś swoją własną recepturę na stworzenie przeboju?
Jeśli taka istnieje, to proszę o przesłanie jej na mój adres mailowy, chętnie się z nią zapoznam. Tym niemniej wydaje mi się, że są pewne zasady, których powinno się przestrzegać myśląc o tworzeniu przebojów: 
– prosty, ale nie głupi tekst, budzący skojarzenia z jakimś odczuciem w jak największej grupie ludzi,
– chwytliwa melodia,
– ciekawa stylistycznie, lecz prosta w konstrukcji produkcja muzyczna.
8. Jaki jest twój największy muzyczny sukces?
Sukces kojarzy mi się z dostaniem jakiejś nagrody i ckliwymi podziękowaniami. Takich sukcesów za sobą nie mam, ale wydaje mi się, że każdy wydawany przeze mnie numer na składankach Flirtini, mojej EP-ce, czy płytach innych artystów jest małym sukcesem i każdy liczy się dla mnie tak samo bardzo.
9. Występowałeś w wielu klubach i na festiwalach, który występ wspominasz najlepiej?
Cieżko mi sklasyfikować i ustawić któreś z tych grań na szczycie podium. Grania z najfajniejszym odbiorem zazwyczaj zdarzają mi się we Wrocławiu i Katowicach. Ważnym aspektem jest też to, że w takich miejscach jest zawsze masa znajomych, atmosfera jest domowa a impreza potrafi się ciągnąć na długo po zakończeniu grania. Bardzo dobrze wspominam też występ na Open’er Festival – ogromna scena, duża i żywa publika, a dodatkowo mieliśmy okazję zagrać tam kilka numerów z Michałem Sobierajskim na żywo. Jego wokal urywa głowę. To przyjemne mieć kogoś takiego obok na scenie.  
10. Czego nie tolerujesz w muzyce? Co Ci w niej przeszkadza?
Jestem bardzo tolerancyjny, nie wierzę w sens pouczania nikogo, że jakaś muzyka jest lepsza, a inna gorsza i nie powinno się jej słuchać. Nie sprawia to oczywiście, że nigdy nie śmieję się z czyjejś twórczości. Śmieszą mnie niektórzy raperzy, głupkowate teksty popowych (i nie tylko) numerów, polskie reggae i (co już jest chyba passé) disco polo.
11. I ostatnie pytanie. Jakie masz plany na przyszłość?
Chcę w końcu dokończyć kilka ciekawych remiksów, które zacząłem robić już jakiś czas temu. W następnej kolejności chciałbym się zająć przygotowaniem muzyki na swój album. Tak, tak, kolejny materiał będzie dłuższy, będzie więcej instrumentów, rozbudowanych harmonii, a ja postaram się działać szybciej niż to było w przypadku „Formy”.

My oczywiście bardzo dziękujemy za rozmowę!

 

Fot.: Jędrzej Zator, www.jedrzejzator.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.