Wywiad: ,,Stworzyłam dziesięć piosenek o dziesięciu moich życiowych zasadach. Stąd tytuł drugiej płyty „Dekalog Spolsky” i jej religijna symbolika. ” – Mery Spolsky dla Musiclife.pl

Dziś swoją premierę ma – ,,Dekalog Spolsky”, czyli drugie wydawnictwo od dobrze zapowiadającej się artystki Mery Spolsky. My jednak mamy jeszcze jeden smaczek! Udało nam się zadać kilka pytań wokalistce, gdzie zdradza nam trochę tajemnicy na temat nowego albumu.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu:

MLPL: Na wstępnie jeszcze raz chcielibyśmy zaznaczyć ze koncert na Fest Festival był nieziemski. Bardzo dziękujemy za poświęcony czas.

Mery Spolsky: AUU! Dziękuję!

MLPL: Może zacznijmy od początku. Artyści zazwyczaj chcą pokazać coś ‚nowego’ w swojej twórczości. Skąd pojawił się u Ciebie pomysł na tworzenie muzyki?

Mery Spolsky: Jak byłam mała to lubiłam dwie rzeczy: pisanie opowiadań i granie na skrzypcach. Brałam udział w konkursach organizowanych w gazetach na najlepsze opowiadanie i nawet coś kiedyś wygrałam w wielbionej przeze mnie gazecie „Witch”. Potem dostałam od taty gitarę i zrozumiałam, że wolę ją sto razy bardziej niż skrzypce. Największą przyjemność sprawiało mi pisanie piosenek, bo był to miks tworzenia słów i muzyki. Dzisiaj nieważne czy robię elektronikę czy ballady, najważniejsza jest dla mnie ta baza, czyli tekst oraz melodia.

MLPL: Przesłuchaliśmy twoją debiutancką płytę „Miło było pana poznać”. Piękny wokal oraz przejmujące teksty, jakie przesłanie ma ta płyta?

Mery Spolsky: Bardzo mi miło! Płyta była adresowana do Pana, którego „miło było poznać” i miała mieć formę listów łączących się w jedną historię. Celowo chciałam aby na pierwszy rzut oka poruszała tematy miłosne, bo postanowiłam sobie, że Mery Spolsky będzie taką sanitariuszką muzyczno-modową, która niesie pomoc wszystkim zagubionym w szafie i w sercu. „W szafie”, ponieważ oprócz muzyki tworzyłam również ubrania z charakterystycznym czerwonym krzyżem. Chciałam aby moje teksty miały dużo ironii i zachęcały do spojrzenia na smutne sytuacje trochę weselszym okiem. Jednak zgłębiając szczegóły można dostrzec, że ta płyta to nie tylko tęsknota za tytułowym „Panem”, ale również za miejscami, rzeczami i bliskimi osobami, których mi brak.

MLPL: Twoje teksty piosenek są nietuzinkowe. Czy nie miałaś obaw pokazania światu tego co masz do powiedzenia i że ludzie będą mieli problem ze zrozumieniem Twojej twórczości?

Mery Spolsky: Nie. Sama lubię czasem czegoś nie rozumieć. Wtedy mnie to intryguję i zmusza do refleksji. Lubię po czasie wytłumaczyć o co mi chodziło w danym tekście. Bo to nie jest tak, że piszę coś od czapy. Wszystkie te pokręcone metafory mają swój powód. 🙂

MLPL: Wiemy, że Twój nowy album nadchodzi, na koncertach śpiewasz utwory, które z niego pochodzą. Czy będzie on całkowicie nową historią? Czy w pewnym sensie ciągiem dalszym debiutanckiej płyty?

Mery Spolsky: Żegnam już pana, którego „miło było poznać” i na drugiej płycie poruszę coś zupełnie innego. Stworzyłam dziesięć piosenek o dziesięciu moich życiowych zasadach. Stąd tytuł drugiej płyty „Dekalog Spolsky” i jej religijna symbolika. Chciałabym tym podkreślić, że każdy ma swoje własne przykazania, którymi kieruje się w życiu. Wśród moich dziesięciu zasad znajdują się mniej lub bardziej poważne tematy, od refleksji na temat instagrama aż po przemyślenia na temat śmierci. Płyta zaczyna się intrem, w którym tłumaczę o co mi chodzi z tym całym dekalogiem i przypominam w nim, że dekalog to „zbiór zasad w obowiązującym środowisku”. „Dekalog spolsky” to zbiór zasad w środowisku spolsky! 🙂

MLPL: Na koncertach zaznaczasz, że uwielbiasz krzyże. Skąd u ciebie zachwyt nimi?

Mery Spolsky: Po pierwsze uwielbiam krzyż jako znak graficzny i mam to chyba po mamie, która wiecznie nosiła krzyżowe wisiorki. Debiutanckiej płycie towarzyszył czerwony krzyż, który miał żartobliwie nawiązywać do idei, że Mery Spolsky to sanitariuszka muzyczno-modowa. Druga płyta pożycza sobie wydłużony krzyż, bo jej konkluzja jest taka, że każdy ma swój własny dekalog i niesie „swój własny krzyż”. Poza tym jest dużo smutku w moich tekstach jeśli chce się szukać głębiej. Krzyż czuwa nad tymi smutkami.

MLPL: Czy muzyka jaką tworzysz to właśnie ten kierunek, którym chcesz podążać? Czy jednak zamierzasz z czasem iść w inną muzyczną stylistykę?

Mery Spolsky: Mery Spolsky to dziewczyna z gitarą, ale w tym roku moje serce skradły rejwy, techno i analogowe, elektroniczne brzmienia.

MLPL: Ile z Twoich emocji znajdziemy na nowym albumie?

Mery Spolsky: Wszystkie. Pozwalam sobie na nim nawet na osobistą piosenkę dla mojej śp. Mamy Spolsky.

MLPL: Czy możesz zdradzić nam rąbek tajemnicy powstania nowego wydawnictwa? Datę premiery, ile utworów się na nim znajdzie?

Mery Spolsky: Ofkors, ponieważ płyta już ruszyła w preorderze! Jej oficjalna premiera będzie 27 września, a prócz dziesięciu utworów o moich dziesięciu zasadach będzie intro oraz bonusowy „Ups!”.

MLPL: Na zakończenie zawsze o to pytamy. Jakie są twoje plany na najbliższą przyszłość?

Mery Spolsky: Wydanie drugiej płyty, trasa koncertowa na jesień i wielka nadzieja na jak najmniej wolnego czasu! AUUU!

MLPL: Jeszcze raz dziękujemy za poświęcony czas i życzymy dalszych sukcesów!

Mery Spolsky: Dzięky very much!!!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.