Po wydanym w czerwcu debiucie literackim „Jestem Marysia i chyba się zabiję dzisiaj”, który skradł serca tysięcy czytelników, Mery Spolsky ogłosiła trasę i zaprosiła publiczność na LIVE ACT, czyli teatralno-muzyczną adaptację swojej książki. Postanowiliśmy to sprawdzić!

Tym razem nie będziemy Wam prezentować standardowej relacji. Zdecydowaliśmy, że podzielimy się z Wam nie wrażeniami – a zaprosimy Was do udziału w spektaklu przygotowanego przez Mery Spolsky „Jestem Marysia i chyba się zabije dzisiaj LIVE ACT”, w którym uczestniczyliśmy 15 listopada we Wrocławskim Capitolu.

1. Całkowity zakaz fotografowania/filmowania – wydaje się to dosyć błache, a dla niektórych wręcz zaskakujące, gdyż kilka osób za wszelką cenę chciało sfotografować Marysię – otóż nie! Zakaz ten pomimo swojej prostoty, podczas LIVE ACT’u jest jak najbardziej na miejscu i podnosi poziom pozytywnego odbioru występu tytułowej Marysi o 200% w którym nie rozprasza nas nic, ani my sami się nie rozpraszamy, dzięki temu cała uwaga wędruje w stronę głównej postaci.

2. Światło światło i jeszcze raz światło – dla wszystkich fotografów oczywiste jest, że dobre światło to połowa sukcesu do idealnego zdjęcia. To wyobraźcie sobie jak dobrze zostało przygotowane światło na ten seans. Dosyć często to ono uwydatniało emocje towarzyszące Marysi, skupiało na niej uwagę, czy całkowicie ją odwracało – no musicie sami tego doświadczyć.

3. Trapowe Opowiadanie na żywo – tak całkiem poważnie, samo audio to jest totalnym j**nięciem, a na żywo to nie ma czego z podłogi zbierać.

4. Wizualizacje – nie są to może wizualizacje tak drogie jak teledyski Madonny, ale są tak spójne, tak delikatne, a jednocześnie kipiące emocjami – całe szczęście, że Marysia i jej ekipa przygotowali je na dzisiaj.

5. Każdy ma wierzyć w siebie! – jest to oczywiście nawiązanie do cytatu z piosenki „Sorry from the mountain”, której nie usłyszycie podczas LIVE ACTU – jednak bardzo się cieszę, serio, że czy Marysia czy Mery – obie pamiętają o kochaniu samego siebie, co więcej nie są to coachingowe motta, a historia Marysi i jej Brzucha – a tak już całkiem poważnie, potrzebujemy tej energii jako jednostka, a tym bardziej jako społeczeństwo.

6. Przybij piątkę – pewnie zauważyliście, że po przedstawieniu można zrobić sobie zdjęcie z artystką, wiadomo. Jednak tym razem możecie stać się również częścią tego manifestu i wejść w interakcje z Marysią – nie zdradzimy wam jak, ale spektakl ten tworzycie, nie tylko obserwujecie.

7. Dziewczyna z gitarą – tutaj bez komentarza, po prostu. Pójdziecie, zobaczycie.

7 powodów to jest absolutne minimum, dla których musicie wybrać się na LIVE ACT’a od Mery Spolsky. Jak dobrze wiecie, seria spektaklów promuje literacki debiut Mery.

Jeżeli jeszcze nie do końca zrozumieliście całość, a może nurtuje Was któryś aspekt tego wydania – ba może wcale jej nie czytaliście, wybierzcie się koniecznie. Dawno, a może i wcale nikt na rodzimym rynku nie zaprezentował czegoś takiego. Jest to promocja książki – wiadomo, ale jest to muzyka, słowa, dialog, biografia Marysi, która nie miała ścieżki usłanej różami, a mówi dosadnie i prosto.

Jest to historia Marysi, która nie zabiła się ani wczoraj, ani dzisiaj – jest to potwierdzenie tego, że pomimo wydania tylko, lub aż dwóch albumów studyjnych – Marysia Żak aka Mery Spolsky nie jest już tylko wokalistką, czy autorką tekstów – jest ARTYSTKĄ.

Bilety do nabycia tutaj!

Co o tym sądzisz?

Podekscytowany
0
Szczęśliwy
0
Kocham
0
Nie wiem
0
Raczej słabo
0

You may also like

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Więcej w:Alternative