Wywiady

Netta dla Musiclife.pl: powrót do Eurowizji, o służbie wojskowej i… TACONAFIDE!

Jakiś czas temu Netta, zwyciężczyni konkursu piosenki Eurowizji w 2018 roku pojawiła się w Polsce. Udało nam się porozmawiać z artystką, a pełen zapis dostępny jest poniżej.

Mateusz: Na początku, może w ogóle witamy w Polsce! Jak wrażenia? Coś już zdążyło Ci się spodobać, a może wręcz przeciwnie?
Netta:

Dziękuję! Czuję się tutaj fantastycznie, niedawno przyleciałam, bardzo się cieszę, że mogłam tu wrócić. Tęskniłam i jestem bardzo podekscytowana jutrem!

M: Brzmi dobrze. Spotkało Cię już coś miłego u nas czy wręcz przeciwnie?

Jestem zakochana w Polsce, uważam, że panuje tutaj naprawdę przyjemny klimat. A ludzie są tacy, jakby nie dawali sobie wcisnąć żadnego kitu. Jesteście bardzo, bardzo mili i uprzejmi, ale jednocześnie jakbyście ciągle kogoś o coś podejrzewali… Odnoszę wrażenie, że jesteście bardzo stanowczy, zdecydowani – nie wierzycie w bzdury. Poza tym na zewnątrz jest bardzo zimno więc… Myślę, że nie ma co marnować czasu. Bardzo mi się tutaj podoba, kocham to miejsce.

M: Skąd pomysł na kąpiel w pączkach w twoim najnowszym teledysku „Ricki Lake”? Czy stoi za tym jakaś głębsza ideologia?

Kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką, od zawsze miałam pewne marzenie… Na naszym podwórku stała wanna i zawsze gdy siedziałam u siebie w pokoju, wyobrażałam sobie jak wypełniam cały pokój gumami kulkami, a potem jak się w nich zanurzam. Czasami wyobrażałam sobie też jak biorę kąpiel w wannie pełnej czekolady lub innych słodkości. Tak właściwie, ten teledysk jest spełnieniem moich fantazji z dzieciństwa. Również kiedy byłam nastolatką, czułam ogromny stres i bałam się jeść przy innych ludziach, ponieważ kiedy tylko zaczynałam jeść, inni rzucali przeróżne komentarze, bo przecież jestem gruba. Tym teledyskiem chciałam również zaprzeczyć panującemu stereotypowi i aby ludzie przestali czuć się głupio jedząc przy innych, ze względu na panujące standardy piękna. Tak właściwie, ten teledysk zadziałał na mnie wręcz terapeutycznie, pomógł mi poradzić sobie z problemem, który męczył mnie od dawna.

M: A więc związane jest to z twoim dzieciństwem…To może teraz cofnijmy się nieco w czasie – powiedz Nam jak zmieniło się Twoje życie po Eurowizji? A może wcale się nie zmieniło?

Bardzo się zmieniło! Wcześniej byłam anonimowym muzykiem, nie miałam żadnych własnych utworów ani nic w tym stylu. Byłam wtedy biedna, więc dorabiałam śpiewając na weselach. Potem postanowiłam wziąć udział w reality show. Nigdy nawet przez myśl, nie przeszłoby mi, że mam jakiekolwiek szanse na wygraną. Było to show w którym, zwycięzca dostawał szanse by wystąpić na Eurowizji. W reality show mój występ polegał na tym, że grałam tam na looperze, beatboxowałam i śpiewałam. Myślałam wtedy, że mają mnie za dziwaka i na pewno nie wygram. Potem okazało się, że zwyciężyłam i dostałam ogromną szanse, aby reprezentować swój kraj na Eurowizji. Po wygranej moje życie zmieniło się diametralnie! Dosłownie obróciło się do góry nogami. Zwiedzam świat, piszę utwory z bardzo utalentowanymi ludźmi oraz ciągle śpiewam, uwielbiam to. Zwycięstwo przyniosło mi ogromną sławę oraz wiele możliwości na dalszy rozwój. Najprostszy przykład… Jestem w Polsce! Nigdy nie pomyślałabym, że tutaj trafię kiedy miałam szesnaście lat. Niesamowite.

M: U nas to rzadki temat, ale wiemy też, że przeszłaś służbę wojskową – opowiesz nam coś więcej? Jako taką ciekawostkę.

W Izraelu panuje obowiązek, aby przejść służbę wojskową. Moim obowiązkiem, kiedy tam byłam była pomoc w obozie dla rekrutów, uczyli nas tam wielu przeczy, które mogłyby się przydać w obronie własnej. Niestety mieszkamy blisko naszych wrogów i musimy przykładać większą wagę do tego, jak się bronić w razie ataku. Tak właściwie, kiedy tam byłam to dawałam koncerty żołnierzom. Śpiewałam wieczorami, kiedy wszyscy byli już bardzo zmęczeni, po całym dniu zajęć, miałam więc wtedy cały tłum ludzi, którzy słuchali jak śpiewam.

M: Dlaczego w sumie poruszasz w swoich utworach tak ważne tematy, jak godność człowieka, kobiecość – co w sumie zauważyliśmy już w singlu TOY. Mam na myśli, skąd tyle odwagi, gdyż trzeba przyznać, duża część muzyki komercyjnej jest po prostu rytmiczna, prosta – nie boisz się hejtu i negatywnego odbioru?

Piszę o miłości do samej siebie, akceptacji ale również o ośmieszaniu, szykanowaniu czy nienawiści. Tak podpowiada mi moje serce, robię to ponieważ chciałabym zachęcić ludzi do tego, aby spróbowali poczuć się szczęśliwi, chciałbym ich inspirować, więc wcale nie przejmuję się hejtem…Byłaby to dla mnie strata czasu. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że moja twórczość jest kontrowersyjna, aby o niej dyskutować, więc nie zwracam uwagi na hejt.

M: Zanim pokazałaś się szerszej publiczności, zdecydowałaś się na szkołę muzyczną. Z perspektywy czasu, uważasz że była to konieczność aby wejść w muzyczny świat?

O! To naprawdę dobre pytanie! Studiowałam muzykę, zanim to wszystko się stało. Spędziłam na uczelni rok, po czym poznałam producenta muzycznego, więc zapytałam czy pomógłby mnie wypromować. Kiedy sprawdzaliśmy moje możliwości wokalne i ćwiczyliśmy zdałam sobie sprawę z tego, że nauczyłam się od niego w krótszym czasie, dziesięć razy więcej, niż podczas całego roku spędzonego na uczelni, postanowiłam więc rzucić szkołę i współpracować, z jak się okazało później moim producentem muzycznym. Decyzja była prosta, trzymam się swojego producenta i rzucam uczelnię, ponieważ niczego nowego się tam nie uczyłam. Potrzebowałam wtedy producenta, czyli kogoś kto będzie mnie uczył, wspierał i po prostu ze mną był – znalazłam partnera, który miał już ukończoną szkołę muzyczną, więc mogłam wszystkiego uczyć się od niego, bez potrzeby chodzenia do szkoły.

M: Wróćmy jeszcze na chwilę do Eurowizji, w końcu przy każdym ważnym wydarzeniu w naszym życiu, jest jakieś ALE, jakaś przeszkoda – pamiętasz coś takiego właśnie odnośnie Eurowizji?

Myślę, że w tym przypadku było to konkurowanie z innymi ludźmi. Lubię wydarzenia muzyczne, gdzie nie ma konkurencji. Zdecydowanie wolę współpracować. Również nie lubię oceniać utworów innych artystów – mówić wprost czy jest to dobre czy jest to złe. Nie podobało mi się to, że muszę rywalizować. Myślę, że to jedyne ALE. Oczywiste jest to, że Eurowizja jest festiwalem różnorodności co jest wspaniałe i muszę przyznać, że konkurencja była ogromna – a rywalizacja bardzo ciężka.

M: Mamy już „Ricki Lake| o konsumpcji obecnego świata, co dalej?

„Ricki Lake” jest o… Jeśli mogę to powiedzieć – jest o kobiecie, która jest bardzo miła, jest panią, naprawdę miłą, pomocną, prosta sprawa – inni mówią jaki mają problem, a ona pomaga im odnaleźć rozwiązanie. Zauważyłam, że w dzisiejszych czasach zawsze szukamy kogoś, by się go poradzić. Ciągle szukamy odpowiedzi na nasze zmartwienia, co robić, aby mój tyłek wyglądał lepiej? Jak poderwać chłopaka, który mi się podoba? I tak dalej, i tak dalej… Kiedy opublikowałam swoje zdjęcie w stroju kąpielowym ludzie pisali, że jestem taka odważna i wypytywali skąd mam w sobie tyle pewności siebie? Myślę, że ciągle szukamy wskazówek co robić, ale problem tak naprawdę leży w nas samych. Powinniśmy zajrzeć w głąb siebie. Zamiast wzorować się na osobach pokroju Kim Kardashian, powinniśmy skupić się na tym czego tak naprawdę my chcemy, na tym co chcemy robić, na tym co chcemy czuć, powinniśmy też mniej uwagi zwracać na to co mogą pomyśleć o naszych wyborach inni. Wszystkie odpowiedzi znajdują się w twoim sercu i powinieneś robić to co ono Ci mówi. A teraz odpowiedź na Twoje pytanie odnośnie moich planów…Odpowiedź jest taka, że sama nawet nie wiem jakie są plany. Nie wiem co się dokładnie wydarzy, planuję kontynuować współpracę z moimi producentami i tworzyć muzykę. Zamierzam słuchać się tego co podpowiada mi serce i podążać własną ścieżką muzyczną, zamierzam próbować nowych brzmień, zamierzam wracać do starych form i tak w kółko. I to jest absolutnie piękne. Jest to nieustanny proces. Nie jestem jeszcze pewna, czy wydam w tym roku nowy album, obecnie mam kilkanaście utworów, których niestety nie mogę śpiewać, ponieważ są jeszcze zastrzeżone. Naprawdę nie wiem co będzie się działo, ale na pewno przyniesie nam to dużo frajdy.

M: Każdy z Nas miewa gorsze dni, co wtedy robisz? Piszesz nowe teksty, a może zapadasz się pod ziemię?

Kiedy mam zły dzień…hm… Robię sobie przerwę od wszystkiego, ponieważ bardzo ciężko jest być kreatywnym podczas takich dni; albo spędzam cały dzień w swoim domu i oglądam reality show. Oh! Lubię również w takie dni pisać teksty lub oglądać telewizję, żeby się odmóżdżyć. Myślę, że to normalne , jestem tylko człowiekiem tak jak wszyscy.

M: Coś o tych planach na przyszłość, może jednak zdradzisz nam coś więcej? Może jeszcze do nas wrócisz?

Okej! Mam w planach na pewno znów przyjechać do Polski, nie wiem jeszcze kiedy i co zamierzam tutaj zrobić. Organizowanie takich rzeczy jest czasochłonnym procesem. Jestem ogromną perfekcjonistką, więc również nie jestem pewna czy niedługo pojawi się jakaś EPka ode mnie. Wszystko w swoim czasie.

M: Na koniec powiedz nam, bo na pewno jako artystka dużo tworzysz, ale jako człowiek na pewno dużo słuchasz? Co możemy znaleźć na Twojej aktualnej playliście?

Kocham na pewno Lizzo – jest cudowna… I oczywiście Billie Eilish. Mogę Cię o coś zapytać?

M: Pewnie!

Wiesz co to TACONAFIDE? Słyszałam ich piosenkę „Tamagotchi” i zakochałam się w niej!

M: Oczywiście, że znam i sam często słucham.

Bardzo lubię tych artystów. Podejrzewałam, że to polska muzyka i od razu się zakochałam.

M: A więc polubiłaś duet TACONAFIDE z Polski?

TAK! Uwielbiam to co tworzą.

M: Jeśli spodobała Ci się twórczość TACONAFIDE, to w wolnym czasie polecam posłuchać jednego z członków tego duetu – Quebonafide – jest polskim raperem, ostatnio wydał kilka nowości, może również Ci się spodobają.

Jeśli jest z tym wszystkim powiązany to tak – na pewno powinno mi się spodobać.

M: Dzięki wielkie za poświęcony czas! Jakaś myśl, motto na koniec dla Naszych czytelników i przyszłych muzyków?

Bądźcie odważni i znajdźcie równowagę w tym co robicie.

Dzięki Wielkie za poświęcony czas! Życzymy Ci Wszystkiego co najlepsze, samych prawdziwych, szczerych utworów i powodzenia na jutrzejszym występie!

 

Dla zainteresowanych, jeżeli interesuje Wam wersja angielska rozmowy, już niebawem pojawi się również na naszej stronie!

Co o tym sądzisz?

Podekscytowany
0
Szczęśliwy
0
Kocham
0
Nie wiem
0
Raczej słabo
0
Matthew
Mateusz - 22 lata. Z muzyką przez całe życie, w sumie coś w tym jest. Lubię odkrywać nieznane, zagłębiać się w dźwięki trudno dostępne, jednocześnie nie odmawiając sobie artystów z czołówek list przebojów.

    Sprawdź koniecznie:

    Zostaw komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

    Więcej w:Wywiady

    Następny artykuł: