Lianne La Havas” to wyśmienita, bogata płyta, wypełniona opowieściami o miłości, stracie i odrodzeniu, które otwierają nowy rozdział w karierze brytyjskiej artystki.

Lianne La Havas„, trzeci album wokalistki i pierwszy od pięciu lat, zachwyca swym pięknem i celnymi obserwacjami. Materiał w całości został zrealizowany na warunkach Lianne, co było niemałym wyzwaniem, chociażby pod względem logistycznym. La Havas spędziła bowiem dużo czasu, podróżując między Wielką Brytania a Stanami i pracując nad swoją artystyczną tożsamością. W efekcie powstało pełne przestrzeni i rozświetlone dzieło. Pełne słońca dźwięki przypominają (np. w „Seven Times”) dokonania brazylijskiego wokalisty i autora piosenek Miltona Nascimento. Słychać też echa twórczości Joni Mitchell czy jazzowych eksperymentów Jaco Pastoriousa („Green Papaya”). Z kolei perkusyjne rytmy i ciepłe brzmienia przywodzą na myśl muzykę z czasów złotej ery Ala Greena („Read My Mind”). Na całej płycie przebija się ponadto siła, która ma swe korzenie w R&B lat 90. spod znaku Destiny’s Child.

Tracklista:

1. Bittersweet
2. Read My Mind
3. Green Papaya
4. Can’t Fight
5. Paper Thin
6. Out Of Your Mind (Interlude)
7. Weird Fishes
8. Please Don’t Make Me Cry
9. Seven Times
10. Courage
11. Sour Flower

Lianne La Havas wróciła do naszej muzycznej świadomości pod koniec lutego, gdy zaprezentowała pełen emocji, soulowy klejnot w postaci „Bittersweet„. Następnie ukazał się poruszający, zmysłowy numer „Paper Thin” oraz najnowszy singiel „Can’t Fight„.

Dużą rolę na tej płycie odgrywa idea cyklu życia roślin i natury -sezonowe etapy od rozkwitu, przez dojrzewanie, więdnięcie a następnie powrót w jeszcze śliczniejszej postaci – tłumaczy La Havas. Album powstawał przez pięć lat, w czasie których Lianne obserwowała, jak dojrzewa i zmienia się, co nie zawsze było przyjemnym doświadczeniem.
Kwiat musi uschnąć i umrzeć, by się odrodzić – tłumaczy.

Człowiek musi sięgnąć dna, by się od niego odbić.Na prawdziwe piękno nie ma jednego wzoru, czego płyta „Lianne La Havas” jest zachwycającym przykładem. 30-letnia artystka nie może się doczekać, by wykonywać te piosenki na żywo.

Najlepsze jest to, że są moje i że naprawdę w nie wierzę. W końcu to jestem ja. Nie mogę bać się tego, co robię ani bycia tym, kim jestem– mówi Lianne.”Lianne La Havas” to wyśmienita, bogata płyta, wypełniona opowieściami o miłości, stracie i odrodzeniu, które otwierają nowy rozdział w karierze brytyjskiej artystki.

fot. materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Podekscytowany
0
Szczęśliwy
0
Kocham
0
Nie wiem
0
Raczej słabo
0

You may also like

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Więcej w:Albumy